niedziela, 9 kwietnia 2017

Mentalność zimowa? #Garderoba w bezpiecznych kolorach

Spódnice i sukienki to ulubione części mojej garderoby. Szyje się je przyjemnie, zwykle nie są trudne, a za to kobiece, a nawet – tu głównie sukienki – robią tak naprawdę całą stylizację.
Dzisiaj przedstawiam jeszcze egzemplarze bardziej zimowe niż letnie (drugi głównie ze względu na kolor), ale! letnia garderoba już się planuje, dekatyzuje i próbuje!

Jeszcze trochę zimy

Na fali spódnic przerobionych z łupów lumpeksowych rzutem na taśmę przedstawiam Wam jeszcze jedną, uszytą bardzo niedawno, ale już przetestowaną.
Wełnianą spódnicę ołówkową zdołałam drogą kombinacji i akrobacji wykroić z szerokich spodni upolowanych za 1,30 zł. Tkanina śliczna, w szarą jodełkę, a do tego świetnej jakości, bo mimo widocznego zużycia spodni (co widać było po podszewce) nie było przetarć w wełence.
Przed podłożeniem dołu stwierdziłam jednak, że jest zdecydowanie zbyt krótka jak na moje standardy i wzrost. Złapałam więc za czekającą lepszych czasów cieniutką granatową wełenkę kostiumową i szybciutko wykroiłam jeszcze 3 prostokąty, które doszyłam na dole.

spódnica wełniana
Wierzcie lub nie – w łazience w pracy mam lepsze światło niż w mieszkaniu nawet słoneczny dzień!

poniedziałek, 27 marca 2017

Spódnic nigdy dość, czyli #noweżycieciucha po raz pierwszy

Dzisiejszym wpisem inauguruję nową kategorię Szyciowe interpretacje #noweżycieciucha

Przerabianie ciuchów z second handów to mój konik. Znacie to? Wchodzę do lumpeksów głównie w dniach ostatecznych wyprzedaży, a kryteria, którymi się kieruję, to: dobra jakość, odpowiednia tkanina i, zwykle, duży rozmiar – coby dało się coś przy przeróbce z ciucha wycisnąć. Zwykle niczego nawet nie mierzę.

niedziela, 12 marca 2017

Zimą trzymałam się ciepło!

Było o wiośnie, było o nowym początku, słupek rtęci za oknem pnie się coraz wyżej... Ale! Nie widziałyście jeszcze mojej zimowej garderoby! Póki temperatury nie każą mi wywalić wełenek na pawlacz, spieszę pokazać Wam, co uszytego przeze mnie nosiłam tej zimy najczęściej.
Zapowiadałam to w poprzednim poście – i wywiązuję się z obietnicy. Tym samym – bardzo proszę – inauguruję kategorię Uszyło mi się #garderoba i zapraszam do jej śledzenia.

wtorek, 7 marca 2017

Oficjalnie dołączam do Klubu Miłośników Maszyn Husqvarna

Jak pewnie większość z Was, zaczynałam na starym, ale jarym Łuczniku mojej babci, który wydobyłam z odmętów piwnicznej graciarni. Jednak Dziadziuś Łuczniczek, jak czasem go nazywałam w myślach, został w rodzinnym domu, a ja po wielu miesiącach poszukiwań i czytania recenzji postanowiłam zainwestować w nowszy model.


husqvarna viking e10
Moja Antonina w całej okazałości, a tyłu jej pomocniczka z Ikei

środa, 1 marca 2017

Najlepiej zaczynać wiosną

... i jak pomyślała, tak zrobiła.
Bo jak nie dziś, to kiedy? Dziś początek nowego miesiąca (i nowa pora roku pędzi do nas wielkimi krokami), niektórzy sumiennie spisują postanowienia, inni, zachłyśnięci wiosennym powietrzem, podejmują spontaniczne decyzje zmiany swojego życia na lepsze.

Blog szyciowy czas zacząć. To moja wierna maszyna
Moja wierna maszyna Husqvarna Viking