niedziela, 9 kwietnia 2017

Mentalność zimowa? #Garderoba w bezpiecznych kolorach

Spódnice i sukienki to ulubione części mojej garderoby. Szyje się je przyjemnie, zwykle nie są trudne, a za to kobiece, a nawet – tu głównie sukienki – robią tak naprawdę całą stylizację.
Dzisiaj przedstawiam jeszcze egzemplarze bardziej zimowe niż letnie (drugi głównie ze względu na kolor), ale! letnia garderoba już się planuje, dekatyzuje i próbuje!

Jeszcze trochę zimy

Na fali spódnic przerobionych z łupów lumpeksowych rzutem na taśmę przedstawiam Wam jeszcze jedną, uszytą bardzo niedawno, ale już przetestowaną.
Wełnianą spódnicę ołówkową zdołałam drogą kombinacji i akrobacji wykroić z szerokich spodni upolowanych za 1,30 zł. Tkanina śliczna, w szarą jodełkę, a do tego świetnej jakości, bo mimo widocznego zużycia spodni (co widać było po podszewce) nie było przetarć w wełence.
Przed podłożeniem dołu stwierdziłam jednak, że jest zdecydowanie zbyt krótka jak na moje standardy i wzrost. Złapałam więc za czekającą lepszych czasów cieniutką granatową wełenkę kostiumową i szybciutko wykroiłam jeszcze 3 prostokąty, które doszyłam na dole.

spódnica wełniana
Wierzcie lub nie – w łazience w pracy mam lepsze światło niż w mieszkaniu nawet słoneczny dzień!

Spódnicę uszyłam z wykroju „Anny” nr 3/2015, mod. 9 w rozmiarze 40. Szyłam już wcześniej jedną sztukę (dawno i nieprawda, słaba jakość tkaniny i błędy sztuki krawieckiej; efekt? Już dawno wylądowała w koszu), więc wiedziałam czego się spodziewać. Pomna doświadczeń ze zwężaniem dostosowałam wykrój do mniejszego rozmiaru (wcześniej 42).
Do wykończeń posłużyła mi czarna wiskozowa podszewka, z której skroiłam również lamówkę do podłożenia dołu i zamaskowania szwu łączącego obie tkaniny na dole.

spódnica wełniana
Poznajcie Jolkę. Dzięki jej pozom lepiej widać pionowe cięcia ładnie kształtujące sylwetkę
spódnica wełniana
Widok z przodu i z tyłu

spódnica wełniana
Tak wygląda rozporek. Wykończenie przy wełnie obowiązkowo ściegiem niewidocznym (oczywiście ręcznym)

spódnica wełniana
I jeszcze bebechy. Czarna podszewka wiskozowa posłużyła też jako lamówka

spódnica wełniana
I jeszcze ręczne podłożenie dołu
Podsumowanie:
Spódnica ołówkowa z Anny 3/2015, uszyta z wełnianych spodni za 1,30 zł oraz kawałka wełny kostiumowej, którą kupiłam w Krakowie na ul. Limanowskiego, podobnie jak podszewkę wiskozową. Suwak zwykły w kolorze czarnym, karczek i szew suwaka podklejone oczywiście fliseliną. Koszt całości: ok. 15 zł.


Urodzinowe półkole

Uwielbiam spódnice z wycinków koła! Postanowiłam więc sobie sprawić taką na urodziny.
Spódnicę z półkola, jak każdy wie, szyje się bardzo prosto i najwięcej zachodu jest w wyrównaniu brzegów po tym, jak damy jej swoje odwisieć. Ale jaka satysfakcja!
Ja sobie zamarzyłam długość midi, która do obcasów wygląda bardzo dobrze.

spódnica z półkola
To jest właśnie słoneczny dzień w moim mieszkaniu. Kolor spódnicy chyba się aparatowi nie spodobał ;)

Żeby nie było tak łatwo, postanowiłam bardzo starannie zająć się drobnostkami w bebechach. Dół po wyrównaniu podłożyłam pliską z lamówki atłasowej.
Swoją drogą bardzo polecam ten sposób, jest czysty i ładnie się prezentuje, nie tylko przy kloszowych spódnicach. Chyba nie zrezygnuję z niego nawet wtedy, gdy kiedyś dorobię się overlocka. Lubię takie estetyczne detale!

spódnica z półkola
Brzeg podłożony atłasową pliską

Zamek wszyłam kryty, a w pasek wszyłam dużą zatrzaskę.

spódnica z półkola
Kryty zamek

Jako że protestował mi zygzak w maszynie, postanowiłam tylny szef wykończyć w trochę wintydżowy sposób – zaprasowała zapas do wewnątrz i przeszyłam ściegiem prostym. Bardzo mi się teraz to podoba.

spódnica z półkola
Wykończenie zapasów

Podsumowanie:
Granatowa spódnica z półkola od długości midi. Konstrukcja własna. Tkanina to miły w dotyku i lejący się miks o nieznanym składzie kupiony na ul. Limanowskiego w Krakowie. Całość bez podszewki. Wykończenie: atłasowa pliska na podłożeniu, suwak kryty 20 cm, fliselina na podklejeniu paska. Koszt całości: ok. 35 zł.

Jak Wam się podobają moje spódnice?

13 komentarzy:

  1. Taką mamy zimę, że bezpieczniej w tych bezpiecznych kolorach, na których potencjalnych plam nie będzie widać ;). Spódnice świetne, powiedziałabym klasyczne. Prezentują się super. Ale wykończenie - no to mnie naprawdę zachwyciło! Bardzo to wszystko starannie uszyłaś i zadbałaś o detale. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do wykończeń – tak właśnie się objawia mój galopujący perfekcjonizm ;)
      Dzięki!

      Usuń
  2. ale śliczna ta spódnica uwielbiam takie klasyczne:) mam ich pełną szafę;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Spódniczka jest rewelacyjna! A bluzka ma taki piękny delikatny kolorek, świetny zestaw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Bluzka co prawda kupiona, ale co tam :)

      Usuń
  4. W życiu bym nie zgadła że spódnica ołówkowa uszyta ze spodni świetna robota bardzo ładnie na tobie leży :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Mi też się podoba :)
      Właśnie dziś też w niej śmigam, bo pogoda iście kwietniowo-pletniowa i wełenka akuratna na to.

      Usuń
  5. Mnie również wykończenia zachwyciły! Sposób z tasiemką atłasową - zawsze piękny! Ja pamiętam swoje zmagania kiedyś ze spódnicą z koła i wykańczaniem dołu poprzez dwie fastrygi i ich naciąganie w łuk, po czym żmudne zaprasowywanie. Efekt był ... w miarę, w miarę - ale od wewnątrz- bez porównania do zgrabnego wykończenia taśmą.

    W spódnicy ołówkowej bardzo fajnie wybrnęłaś dodając ten ciemny pas wełenki. Wygląda jakby to było skrupulatnie zaplanowane, nie zaś spontaniczne posunięcie. A podłożenie ściegiem krytym- cód miód malina :D Też takie lubię!
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, te wykończenia! Bardzo lubię się tak czasem „pomęczyć” i dopieścić, wielką satysfakcję mi to sprawia.
      Dzięki za komentarz i docenienie podłożeń. Jak czasem pokazuję mojej siostrze te wszystkie cudy-miody, to patrzy na mnie jak na niegroźną wariatkę, co to się podnieca tym, czego nie widać ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Hihi, bo pięknych wykończeń wnętrz chyba nie pojmuje zbyt wiele osób poza szyjącymi :-) . Na mnie czasem też patrzy rodzina ze zdziwieniem, gdy rezygnuję ze sklepowego zakupu bo dopatrzyłam się jakichś uchybień we wnętrzu ;-)

      Usuń
  6. Obie spódnice bardzo mi się podobają:) Gratulacje uszycia spódnicy ze spodni, wyobrażam sobie, ile z tym musiało być pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Swoją drogą – dzięki za komentarz. Może to, że ktoś tu jeszcze zagląda, zmobilizuje mnie do powrotu na bloga z nowym postem? Tyle rzeczy mam do pokazania, że nie wiadomo, w co ręce włożyć!

      Usuń

Masz pytania lub zastrzeżenia? A może po prostu spodobał Ci się post? Daj o tym znać w komentarzu!

Informuję, że wszelkie komentarze będące jedynie próbą podbicia strony i niewynikające z faktycznego zainteresowania treścią mojego bloga będą kategorycznie usuwane. Bądźmy dla siebie dobrzy!