niedziela, 12 marca 2017

Zimą trzymałam się ciepło!

Było o wiośnie, było o nowym początku, słupek rtęci za oknem pnie się coraz wyżej... Ale! Nie widziałyście jeszcze mojej zimowej garderoby! Póki temperatury nie każą mi wywalić wełenek na pawlacz, spieszę pokazać Wam, co uszytego przeze mnie nosiłam tej zimy najczęściej.
Zapowiadałam to w poprzednim poście – i wywiązuję się z obietnicy. Tym samym – bardzo proszę – inauguruję kategorię Uszyło mi się #garderoba i zapraszam do jej śledzenia.


Wełna ma moc

Na początek – sukienka wełniana, z której bardzo jestem dumna, stąd zasłużone pierwszeństwo, mimo że dość krótko jest ze mną:)
Wybrałam model Jane z Burdy Vintage lata 60., na który dawno miałam ochotę. Prosty i ponadczasowy – jednak nie byłabym sobą, gdybym nie poczyniła jakichś modyfikacji.

sukienka wełniana jane burda vintage
Moja realizacja Jane

 
Na początek poprawki konieczne przy każdym modelu burdowym (ach, ta niewymiarowość!):
  • obniżenie zaszewki piersiowej, 
  • wydłużenie spódnicy,
  • wydłużenie góry, żeby talia nie wypadała mi pod biustem (wzrost 1,79 m robi swoje), 
  • skrócenie pleców (to z kolei wynika z wyprostowanej przez kilka lat tańca sylwetki), ale także ich zwężenie (ktoś coś wspominał o niemieckich zawodniczkach olimpijskich?) 
  • oraz przesunięcie linii ramion, która zaburzyła się po zebraniu materiału na plecach, żeby główki rękawa ostatecznie znalazły się w odpowiednim miejscu.

sukienka wełniana jane burda vintage
Tył sukienki. Nawet zamek kryty jest kryty!
Ale to zasługa ponownego wszywania
sukienka wełniana jane burda vintage
Podszewka

Do tego zmiany estetyczne:

  • zrezygnowałam z ozdobnego detalu kończącego się odszyciem wokół szyi,
  • powiększyłam dekolt, który przed poprawką sprawiał wrażenie obręczy zaciskającej się wokół szyi (brr!) i zaburzał proporcje góry.

Sukienkę uszyłam z wełny kostiumowej z domieszkami kupionej na ul. Limanowskiego w Krakowie. Udało mi się upolować odpowiedni kawałek z resztek za całe 25 zł. Wykończona czarną podszewką (również rękawy, coby mnie nie gryzły), dół podłożony ręcznie i zabezpieczony pliską z pasującej kolorystycznie zielonej podszewki, z tyłu zamek kryty. Dekolt, linia suwaka i wyloty rękawów podklejone obowiązkowo flizeliną ze skosu, podobnie pasek.

Jane szyło się dobrze, choć poprawki wykroju były konieczne, rozmiar 38 okazał się też miejscami troszkę za luźny (o nieba, nie spodziewałam się!). Już się przyzwyczaiłam, że bez modyfikacji jeszcze na papierze się nie obejdzie. Szyjąc następne sztuki z tego modelu, poprawię jeszcze kilka szczegółów, które mnie drażnią:
  • odstający dekolt, który maskuje póki co zakładany do sukienki naszyjnik (mówiłam, że powiększałam wycięcie...?),
  • zbyt długi środek przodu przy pasku, który po prostu trzeba ładnie zebrać i zmniejszyć łuk, żeby na brzuchu nie tworzyła się śliczna buła materiału. 

Może pokonam lenistwo i poprawię to na tej sukience... Póki co nie umieram, nosząc ją z tymi wadami ;)
Cieszę się, że sięgnęłam po ten model i mam zamiar dostosować wykrój tak, żeby służył mi do szycia następnych sukienek. Bardzo ładny i uniwersalny przez dół o linii A i krótkie rękawki. Mimo koniecznych modyfikacji – bardzo polecam.

sukienka wełniana jane burda vintage
A tak podłożyłam dół: ścieg niewidoczny od prawej strony, a brzeg zabezpieczony wiskozową pliską

sukienka wełniana jane burda vintage
Dekolt od wewnątrz zabezpieczony ściegiem krytym, żeby podszewka niepotrzebnie nie wystawała. Jeszcze się dziwicie, że nie chce mi się poprawiać dekoltu, skoro się tyle przy nim nadziubałam? ;)

Podsumowując: 
Sukienka model Jane, Burda Vintage lata 60., rozmiar 38. Zużyłam na nią 1,5 m miksu wełnianego i ok. 1 m czarnej podszewki wiskozowej. Razem z zamkiem koszt zamknął się w kwocie ok. 40 zł.

Miło w dzianinach

Kolejnym dobrze noszącym się hitem jest turkusowa sukienka model 107 z Burdy 10/2016 uszyta z wiskozowej dzianiny punto kupionej w Darpolu jeszcze wiosną. Model podobał mi się od pierwszego wejrzenia, jednak ostatecznie do maszyny pchnęła mnie ta piękna realizacja Anetty.
Bardzo często widzę na blogach szyciowych dzianinę zwaną w Polsce punto – więc postanowiłam spróbować, skuszona obietnicami łatwego szycia i z nadzieją, że mechacenie i kulkowanie zostaną mi oszczędzone. Tak, faktycznie – szyło się łatwo. Niestety po jednym sezonie widać dużo zmechaceń, szczególnie w okolicach narażonych na tarcie.

sukienka dzianina punto burda
Turkus na rozświetlenie zimy!
Sukienkę szyłam trochę wcześniej (jeszcze jesienią), trochę na szybko, bez modelu próbnego i bez większej refleksji: „co by tu poprawić, żeby nie skwasić”. Owszem, wydłużony dół, obniżona linia talii, zwężone plecy – tak. Ale zaszewek obniżyć już nie łaska! A główka rękawa wypada zdecydowanie za wysoko, co widać w ruchu. Wyszłam jednak z założenia, że dzianina dużo wybacza... I oczywiście zwężałam sukienkę w kilku miejscach, bo czasami wybacza za dużo, również rozmiar 38 (Burda leczy moje kompleksy).

Co jeszcze zmieniłam w wykroju?
  • zrezygnowałam z ozdobnej łezki na dekolcie i go powiększyłam,
  • kontrafałda z przodu nie jest zszyta jak w modelu pokazowym, tylko rozchodzi się od pasa, jest też nieco płytsza,
  • zamiast długich rękawów zrobiłam 3/4 (niedobór materiału).

Sukienka jest bez podszewki, za to z odszyciem dekoltu. Podszewką zamaskowany jest tylko pas podklejony flizeliną (model z założenia jest zimowo-jesienny, dlatego noszę do niego halkę). Z tyłu zamek sukienkowy zwykły, dół spódnicy i rękawy podłożone podwójną igłą.

sukienka dzianina punto burda
Tył z wszytym zamkiem
sukienka dzianina punto burda
Flizelinę w pasie zabezpieczyłam podszewką.
Widać też odszycie dekoltu

sukienka dzianina punto burda
Dół podłożony podwójną igłą
Bardzo dobrze mi się ją nosi, ale dzianina i kolor jednak obniżają rangę, więc nie można jej nazwać elegancką. Za to na pewno jest wygodna i trochę rozjaśnia zimę :) Nie wiem, czy uszyję ten model jeszcze raz. Kontrafałda na środku to chyba nie moja bajka, poza tym dużo poprawek wykroju to byłaby konieczność.

Niemniej jednak polecam ten model. Jest bardzo klasyczny i ładny. Oczywiście jeśli będziecie miały ochotę uszyć go z dzianiny (tak jak ja), warto uwzględnić jednak mniejszy rozmiar.


Podsumowanie:
Sukienka model 107 z Burdy 10/2016, uszyta z 1,40 dzianiny punto, w pasie, przy zamku i na dekolcie wzmocniona flizeliną. Z tyłu suwak sukienkowy zwykły o długości 60 cm i resztki podszewki na pas. Koszt całości: ok. 35 zł.



I jak Wam podobają się moje ulubione zimowe sukienki?

Pozdrawiam!

7 komentarzy:

  1. Ładnie podłożone brzegi i z tyłu pięknie zszedł się pasek przy zamku! Super i czekam na następne uszytki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      O to, żeby szwy paska się schodziły, zawsze jest walka. Ale jak się chce, żeby było dobrze, to trzeba się zaprzyjaźnić z prujką ;)

      Usuń
  2. Sukienki uszyłaś sobie bardzo ładne i bardzo starannie je wykończyłaś :). Brawo! Też szyłam "Jane" i mimo że to prosta forma, to musiałam się napoprawiać w niej co nieco. Również szyłam rozmiar 38, a po uszyciu okazało się się w nim pływam. Ciągle jeszcze myślę o tym, że koniecznie muszę pogłębić dekolt, bo jego ciasnota mnie uwiera. W każdym razie jeśli czujesz, że ten model jest w sam raz dla Ciebie, to warto rzeczywiście dopracować formę, a potem możesz tylko zmieniać rodzaj tkaniny i szyć sobie nową sukienkę na każdy sezon :).
    Pozdrawiam serdecznie :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, model jest zdecydowanie wart uwagi, więc przycisnę się i naniosę zmiany na wykrój.
      Pamiętam Twoją Jane, też wyszła świetna (chociaż tam też miałam wątpliwości, widząc ciasny dekolt... Czy to stała domena ubrań z tamtej epoki?) i mam nadzieję, że nosi się wygodnie :)

      Usuń
  3. I wchodzę sobie, tak z rana, na Twój Blog i dostaję ciśnienia 200! No kawy mi już nie trzeba! Poprzeczkę sobie podnoszę! No wykończenia mistrzowskie! Jestem zachwycona! Idę coś uszyć, bo nie wytrzymam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej! Takie słowa od mistrzyni projektu 56?
      Dla Ciebie ciśnienie 200 – dla mnie motywacja +200. Dziękuję!

      Usuń
    2. Ojej, no tak. Rok ma 52 tygodnie, a nie 56, wybacz :)

      Usuń

Masz pytania lub zastrzeżenia? A może po prostu spodobał Ci się post? Daj o tym znać w komentarzu!

Informuję, że wszelkie komentarze będące jedynie próbą podbicia strony i niewynikające z faktycznego zainteresowania treścią mojego bloga będą kategorycznie usuwane. Bądźmy dla siebie dobrzy!